Rynek pracownika na dobre rozgościł się w Polsce. Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, wskaźnik bezrobocia rejestrowanego wynosił w lutym 8,7 proc., co oznacza jeden z lepszych wyników od czasów transformacji ustrojowej.

Podobnie jak każdy rynek, także i rynek pracy opiera się na szukaniu równowagi między popytem a podażą. Historyczne wskaźniki bezrobocia w naszym kraju są dowodem, że przez ostatnie ćwierć wieku sytuacja zmieniała się dynamicznie. W styczniu 1990 roku, gdy zmiany ustrojowe jeszcze na dobre się nie zaczęły, bez pracy było 0,3 proc. Polaków. Ten niemożliwy do osiągnięcia w gospodarce rynkowej wynik[1] został bardzo szybko skorygowany. W grudniu tego samego roku bezrobotnych było już ponad milion osób a trzy lata później prawie trzy razy tyle. Najtrudniej było w 2003 roku, gdy co piąty Polak szukał zajęcia[2]. Obecnie bezrobotny jest mniej, niż co dziesiąty.

Tak duża dynamika zmian to trudne pole dla specjalistów od zarządzania zasobami ludzkimi. Na nasz rynek ma wpływ polityka, rozwój technologii, trendy a nawet tak nieprzewidywalne kwestie jak pogoda.

Suma tych wszystkich czynników powoduje, że w roku 2017 pracodawcy są w trudniejszej sytuacji niż jeszcze 15 lat temu.

Efekt skali dobry dla specjalistów

Rynek pracownika jest tym bardziej widoczny na rynku pracy specjalistów. Eksperci ze Spring Professional coraz częściej przyznają, że znalezienie odpowiedniego człowieka przysparza trudności, szczególnie na stanowiska kierownicze oraz wymagające specjalistycznej wiedzy.

Dla tego typu pracowników trudno mówić nawet o rynku pracownika. W takiej branży jak logistyka czy IT mowa wręcz o dyktaturze. Pracodawcy prześcigają się w wymyślaniu coraz ciekawszych benefitów dla programistów, a pensje rosną coraz bardziej.

Nasi specjaliści obserwują takie segmenty rynku jak logistyka, finanse, IT, sprzedaż i marketing, budownictwo, produkcja oraz farmacja. Każdy z tych segmentów doświadcza braku specjalistów, jednak z zupełnie odmiennych przyczyn.

IT – król jest tylko jeden

Nasze analizy wskazują, że zjawisko rynku pracownika jest szczególnie dotkliwe i wyraźnie odczuwalne w branży IT. Już dziś w Polsce brakuje ponad 50 tys. informatyków[3], dlatego pracodawcy będą się coraz ostrzej bili nie tylko o specjalistów, ale także o studentów, którzy dopiero za kilka lat opuszczą mury uczelni. Najzdolniejsze jednostki są wysysane z rynku przez światowych gigantów pokroju Google czy Facebooka, którzy proponują pracę za znacznie wyższe stawki i w dużo bardziej prestiżowym środowisku, często w samej Dolinie Krzemowej.

– W Polsce mamy doskonałe warunki do rozwoju branży IT. Nasi informatycy są świetnie wykształceni i uzdolnieni, a relatywnie niskie koszty pracy i życia powodują, że jesteśmy w stanie konkurować także ceną – uważa Bartosz Hojnacki, konsultant odpowiedzialny w Spring Professional za rekrutację w branży IT – Dlatego polskie firmy rosną w siłę i dynamicznie zatrudniają kolejnych specjalistów. Podaż nie nadąża za popytem, przez co normą stały się astronomiczne wynagrodzenia i coraz bardziej wyrafinowane benefity płacowe.

W Spring Professional już dłuższy czas temu zauważyliśmy, że dla programistów mniej się liczą pieniądze, bo i tak wszyscy pracodawcy oferują podobne, wygórowane stawki. Konkurencja bazuje na benefitach oraz mniej mierzalnych elementach pracy, takich jak odległość od biura do domu czy możliwość pracy nad ambitniejszymi, ciekawszymi projektami.

Wśród polskich firm IT nie brakuje takich, które pozwalają przyprowadzać ze sobą do biura zwierzęta, zapewniają swoim pracownikom dostęp do wewnętrznej kawiarni albo nie narzucają limitów pracy zdalnej.

Błędem byłoby jednak sądzić, że jedynie specjaliści od IT mogą na swoich pracodawcach wymóc odstępstwa.

Finanse po terapii wstrząsowej

Choć to informatycy oraz inżynierowie z branży IT postrzegani są jako rozdający karty na rynku pracy, to pod względem ilości publikowanych ogłoszeń, branża finansowa bije ich na głowę. Dane portalu pracuj.pl wskazują, że banki i inne instytucje finansowe opublikowały dwa razy więcej ogłoszeń niż firmy poszukujące programistów.

– Spektakularny upadek banku Lechman Brothers i zapoczątkowany tym kryzys trwający od 2007 roku podziałał na branżę jak kubeł zimnej wody – komentuje Barbara Echaust, która w Spring zajmuje się rekrutacją najbardziej wykwalifikowanych specjalistów od finansów – Na szczęście po tej terapii wstrząsowej przyszło orzeźwienie i nowa siła, którą widać między innymi w polskim sektorze finansowym.

W przypadku branży finansowej szczególnie imponujące są wynagrodzenia. Dyrektor finansowy może zarabiać nawet 50 tysięcy złotych miesięcznie, co w pozostałych analizowanych branżach jest wartością wręcz astronomiczną.

– Wpływ na tak wysokie wynagrodzenia ma sama specyfika branży finansowej, w której liczy się przede wszystkim doświadczenie, którego nie są w stanie zastąpić nawet najlepsze i najbardziej elitarne studia – wskazuje Barbara Echaust.

Za tak dynamicznym wzrostem zapotrzebowania na specjalistów od finansów stoi także rozwój branży BPO/SCC w Polsce. Z tego względu segment otwiera się na nowych, niedoświadczonych pracowników, inaczej niż miało to miejsce jeszcze kilka lat temu. Jednocześnie praca dla międzynarodowych gigantów jest szansą dla doświadczonych specjalistów na naprawdę wysokie zarobki.

Handel na głodzie

Na rynek pracownika składają się dwie zmienne – rekordowo niski poziom bezrobocia oraz duża ilość ogłoszeń dla pracowników. Coraz częściej jednak mimo intensywnych poszukiwań pracownika, nie udaje się nikogo zatrudnić. Taka sytuacja jest szczególnie widoczna w branży handlowej i marketingu.

– Każda firma potrzebuje handlowców, a początek roku obfituje w ogłoszenia dla nich. Jednak nie każda rekrutacja kończy się zatrudnieniem – tłumaczy Anna Sidoruk, która w Spring Professional odpowiada za rekrutację specjalistów od handlu – Handlowiec musi znać specyfikę sektora w którym się porusza. Firma sprzedająca zaawansowane systemy grzewcze nie zatrudni sprzedawcy z sektora FMCG, bo nie będzie w stanie wykonywać swoich obowiązków. Zwyczajnie zabraknie mu wiedzy i znajomości tematu.

Ze względu na coraz bardziej zaciekłą konkurencję oraz rozwój firm z rodzimego rynku, zapotrzebowanie na handlowców będzie cały czas rosło. Dlatego najlepsi w swoim fachu mogą się spodziewać regularnych ofert od konkurencyjnych firm, a w efekcie bardzo wysokich wynagrodzeń.

Budownictwo dwóch prędkości

Jednak nie wszystkie branże doświadczyły wyłącznie rozwoju i sukcesów. Szczególnie widoczne były wyzwania stojące przed sektorem budowlanym.

Branża oczekiwała otwarcia dużych przetargów w 2016 roku, a szczytu prac na przełom 2017 i 2018 roku. Wiele jednak wskazuje, że przypadnie on raczej na lata 2018/19, a pesymiści wskazują nawet przełom 2019 i 2020 roku.

– Takie opóźnienie zaowocowało falą zwolnień grupowych i całkowicie naturalną w takiej sytuacji korektą planów zatrudnienia – komentuje Joanna Kowalczyk, która jest w Spring Professional team leaderem odpowiedzialnym za rekrutację specjalistów w sektorze budownictwa. Spadek dynamiki zamówień z sektora publicznego, choć bez wątpienia dotkliwy dla branży, nie świadczy od razu o jej kryzysie.

– Segment budownictwa ogólnego radzi sobie w tej chwili świetnie – komentuje nasza ekspertka. – Odnotowaliśmy dużą ilość zamówień zarówno na obiekty komercyjne jak i handlowe, co spowodowało wzrost zapotrzebowania na pracowników oraz interesujące przesunięcia na poziomie kadry zarządzającej.

Doskonałym przykładem ożywienia na rynku nieruchomości komercyjnych jest rozbudowa obiektów biurowych. Kolejne budynki powstają w Gdańsku, Katowicach, Łodzi, Krakowie i Wrocławiu. Dlatego rośnie zapotrzebowanie na specjalistów w tym segmencie rynku. Wiąże się to z pozyskiwaniem doświadczonej i wyszkolonej kadry z najtrudniejszego źródła – bezpośrednio od konkurencji.

– Dotarcie do tych pracowników zajmuje masę czasu, jednak dla specjalistów o hermetycznej wiedzy często jest jednak jedynym wyjściem – wskazuje ekspertka.

Widmo nad przemysłem

Papierkiem lakmusowym kondycji całej branży jest sektor produkcyjny. Jest to branża, która oferuje zatrudnienie zarówno wysoko opłacanym specjalistom, jak i pracownikom zupełnie bez doświadczenia i o niskich kwalifikacjach.

Dane portalu pracuj.pl wskazują, że w 2016 opublikowano 8,8 proc. więcej ogłoszeń z sektora produkcji niż w 2015 roku. Dla przemysłu lekkiego wskaźnik ten wyniósł aż 15,6 procent. Efektem takiej sytuacji jest rosnąca presja na wzrost wynagrodzeń.

– Choć w tej chwili produkcja rozwija się wyśmienicie, to groźba automatyzacji i masowych zwolnień z powodu bezrobocia technologicznego wisi nad nią jak miecz Damoklesa – tłumaczy Paulina Chojnacka, ekspertka zajmująca się w Spring Professional rekrutacją dla branży przemysłowej – Jeszcze kilka lat temu prognozy o zwalnianiu ludzi z fabryk z powodu robotów, można było postawić na regale obok planów podróży na Marsa. Tymczasem na początku lutego gruchnęła wieść, że chińska fabryka zastąpiła 90 proc. pracowników robotami, a jej wydajność wzrosła o 250 procent[4].

Choć bezrobocie technologiczne samo w sobie ma charakter czasowy, a ludzie prędzej czy później wynajdują nowe zawody i zajęcia, to sam moment przemian zawsze jest pełen niepokoju i niepewności. Tym bardziej warto bacznie obserwować postępy automatyzacji. 

Logistyka – krwiobieg gospodarki

Można dostrzec pewną paralelę między sytuacją przemysłu oraz logistyki – specjaliści obu branż nie mają w tej chwili powodów do narzekania, jednak oba sektory może czekać automatyzacja, co pozbawi wielu pracowników pracy. Trwają już bardzo zaawansowane testy autonomicznych samochodów. W przeciwieństwie do żywych kierowców, nie będą brały zwolnień, będą mogły jechać 24 godziny na dobę i nigdy nie przekroczą dozwolonej prędkości.

– Na razie jednak długofalowe trendy wskazują, że zatrudnienie w branży TLS będzie ciągle rosło – komentuje Piotr Rejnowicz, który jest naszym ekspertem od branży logistycznej – Zabawne, że w kontekście nadchodzących autonomicznych samochodów branża cierpi na ciężki niedobór kierowców.

Ekspert Spring Professional podkreśla, że w całej branży panuje rynek pracownika, za wyjątkiem spedycji morskiej, która już od jakiegoś czasu ma kłopoty.

– Armatorzy cierpią z powodu nadpodaży tonażu, a co za tym idzie, spadku stawek za fracht – mówi Piotr Rejnowicz – Stanowi to ogromne wyzwanie w połączeniu z coraz większymi opłatami portowymi, i kończy się upadkiem mniejszych graczy oraz konsolidacjami.

Specyfiką tego rynku jest duża unifikacja stanowisk u różnych pracodawców. Pracownicy zmieniają jedynie miejsca pracy, a obowiązki zazwyczaj pozostają te same. W efekcie konkurencja jest ogromna, i pracownicy coraz mniej kierują się pensją. Decydują takie czynniki jak odległość od domu czy pakiet dostępnych benefitów. Wiele też znaczy marka firmy, w przypadku której znaczenie mają zarówno osobiste sympatie, jak i opinie znajomych.

Farmacja bez rynku pracownika

Analiza przeprowadzona przez Spring Professional wskazuje, że jedynym rynkiem, w przypadku którego z przekonaniem nie możemy powiedzieć, że warunki dyktują pracownicy, jest farmacja.

Najlepsze perspektywy mają przed sobą pracownicy, którzy łączą w sobie kompetencje IT oraz powiązane z technologiami medycznymi. Duże nadzieje na szybki rozwój niosą ze sobą takie branże jak telemedycyna czy projektowanie usług medycznych wykorzystujących najnowsze technologie.

– Błędem byłoby jednak myśleć, że to wystarczy. Kluczem do sukcesu jest połączenie tych kompetencji z umiejętnościami miękkimi, takimi jak współpraca w zespole czy rozwiązywanie sporów – tłumaczy Ewelina Małko, specjalizująca się w rekrutowaniu talentów z branży farmaceutycznej. – Aby przyciągnąć pracowników łączących w sobie wszystkie te cechy, firmy są skłonne przekraczać budżety standardowo przeznaczane na wynagrodzenia.

Choć rynek nie jest tak głodny specjalistów jak w innych branżach, to polska farmacja ma inne zalety. Ze względu na swoje położenie geograficzne oraz silną pozycję w tym segmencie, polscy specjaliści mają otwartą drogę do kariery na poziomie europejskim, na przykład jako szefowie regionu.

– To oznacza zupełnie nowy poziom zarobków i wyzwań zawodowych. Choć na tym szczeblu trzeba konkurować nie tylko lokalnie, ale ze specjalistami z całego świata, to gra jest warta świeczki, a Polacy są na poziomie europejskim coraz bardziej widoczni.

Wyzwania nowych czasów

Nasi eksperci zgadzają się, że rynek dla pracodawców jest bardzo trudny. Dodatkowym wyzwaniem jest jego ogromna zmienność. Technologie idą do przodu oraz zmienia się otoczenie gospodarcze i społeczne.

Dlatego w Spring Professional musimy z jednej strony czerpać ze swoich doświadczeń i zgromadzonej w organizacji wiedzy, a z drugiej, cały czas ją podważać, szukać nowych rozwiązań i wzorców.

Skończyły się czasy łatwej rekrutacji, gdy po publikacji ogłoszenia problemem było raczej przeczytanie setek CV niż przyciągnięcie talentu. To oznacza, że skończył się także czas przyciągania pracowników podwyżką. Dlatego pracodawcy, równie często jak pomocy w pozyskaniu pracowników, potrzebują consultingu biznesowego, a jako międzynarodowy gracz od lat obecny w Polsce, jesteśmy w stanie to zapewnić.

Dane do raportu płacowego zostały uzyskane od 10 tys. kandydatów i pracowników oraz 250 klientów Spring Professional  w rzeczywistych procesach rekrutacyjnych przeprowadzonych w całym 2016 roku. Podane kwoty obejmują miesięczne wynagrodzenie brutto na danym stanowisku na pełen etat. Cały Raport do pobrania jest na stronie http://springpoland.com/reports/

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.